Polska przegrywa a ja czekam. Leżąc na tym gąbkowym materacu. Nie jestem już wyprostowany jak struna tylko w wygodnej pozycji. Sądzę, że dla każdej osoby będzie to inna pozycja, ale trzeba taką znaleźć. Przestałem też stosować leki przeciwbólowe bo w sumie i tak nie działały. Pamiętam tylko, że jednego dnia, żona poszła do rodzinnego i przyniosła mi jakieś tabletki, niestety nazwy tych pigułek nie pamiętam. To było coś wspaniałego. Pierwszy raz od kilku miesięcy, przespałem całą noc. Sukces !!! Spałem około 8 godz i tak było przez kolejne 3 dni a później jakoś przestało działać. W międzyczasie okazało się, że mam dwa bilety na finał Euro w Kijowie na który chciałem pojechać. Tylko jak? Z dnia na dzień zaczynało być jakby lepiej. Przyjmowanie wygodnej pozycji podczas snu i masaże rozluźniające pomagały. Było coraz bardziej znośnie.
Mijały te dni mijały i operacja była coraz bliżej. Na kilka dni przed terminem zadzwoniłem do CKR z zapytaniem czy wszystko toczy się tak jak należy. Okazuje się, że termin przesunął się o kolejny miesiąc i tu załamka. Codziennie modliłem się, żeby ta operacja w końcu się odbyła bo nie mogłem normalnie funkcjonować a tu taka fatalna wiadomość. Kolejny miesiąc. Normalnie depresja. Człowiek, który całe, życie miał do czynienia ze sportem, prowadził aktywny tryb życia musi siedzieć w domu przykuty do materaca. W pewnym momencie wszystko stało mi się obojętne. Brak motywacji. Brak sił. Tylko ból, ból, ból. Do tego nadwaga. W pewnym momencie ważyłem już 102 kg. Przy wzroście 180 to trochę dużo. W sumie się nie dziwie bo z atlety stałem się kaleką.
Całkowicie oddałem się w ręce mojej masażystki. Masaż rozluźniający całego ciała. Miałem pościągane uda, pośladki, barki wszystko. Masaż tensegracyjny działa cuda. To praca na jakiś tam taśmach czy łańcuchach powięziowych. Nie oczekiwałem cudów to miało tylko pomóc mi doczekać do operacji. Psychicznie byłem przemęczony a to czekanie mnie wykańczało. Takie masaże na prawdę pomagały. Dodatkowo postanowiłem robić coś więcej bo pomyślałem, gdy zadzwonię za kolejny miesiąc i okaże się, że znowu nici z operacji to chyba się zastrzelę. Tylko czym? Do codziennego rytuału dodałem poranne przeciąganie się. Nic wielkiego a efekty piorunujące. Każdy z nas przeciąga się po obudzeniu, jednak ja robiłem to na leżąco i dłużej niż przeciętnie bo około 5 min z rana. Logiczne mi się wydało również, wzmacnianie mięśni brzucha. Niestety tradycyjne ćwiczenia były nie do wykonania w moim przypadku. Zacząłem szukać, ale ciężko było cokolwiek znaleźć. Kiedyś pewna terapeutka wspomniała mi o mięśniu poprzecznym brzucha. I wspominała, że warto się na nim skupić. Okazuje się że jest bardzo ważny, jest to najgłębszy ze wszystkich mięśni brzucha Połączony jest z kręgami lędźwiowymi, otacza je i biegnie z powrotem do przodu łącząc się w linii środkowej brzucha. Praca tego mięśnia powoduje podniesienie ciśnienia wewnątrz brzucha, przez co utrzymuje sztywno i stabilnie część lędźwiową kręgosłupa. A ćwiczenia pomagały.




