Syty głodnego nie zrozumie, tak jest dokładnie w tym przypadku. Miny lekarzy i fizjoterapeutów gdy byłem u nich z wizytą nie wykazywały empatii, teraz wiem, że tylko dlatego, że nigdy nie doświadczyli bólu jaki towarzyszy przepuklinie lędźwiowej. Tłumaczenie typu że do łazienki aby załatwić potrzeby fizjologiczne muszę iść na kolanach a w nocy aby obrócić się na drugi bok budziłem żonę i prosiłem o pomoc wywoływało tylko uśmiech politowania.. Dzisiaj mija rok i trzy miesiące od ataku mojej przepukliny i w końcu mogę powiedzieć, że wróciłem do normalności, mogę biegać, jeździć rowerem, ćwiczyć na siłowni, pływać, spacerować i to bez operacji chirurgicznej na którą już byłem zapisany i czekałem z niecierpliwością. Gdy dopadła mnie ta cholera szukałem jakichkolwiek informacji na temat tej przypadłości wszędzie. Głównie szperałem w prasie rehabilitacyjnej i internecie, jednak większość zaleceń, ćwiczenia i sugestie uważam za nie potrzebne a wręcz pogarszające moje samopoczucie i śmiem twierdzić pogłębiające moją cholerę. Dzisiaj w momencie gdy sobie biegłem na bieżni w "Fabryce ciała" wpadł mi do głowy ciekawy pomysł. Postanowiłem podzielić się swoją historią z tymi, których dopadła ta cholera. Podzielę się swoim doświadczeniem, metodami jakie stosowałem aby uśmierzyć ból, ćwiczeniami które odmieniły moje życie i różnymi sposobami na tą cholerę.Na samym początku chcę pocieszyć wszystkich, którzy szukają pomocy w związku z tą cholerą i chcą jak najszybciej wyzdrowieć. Ból przejdzie i wszystko będzie dobrze, na prawdę wszystko będzie dobrze, tylko potrzebujecie, kilku dni wolnego od pracy, cierpliwości, wytrwałości i samozaparcia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz