Szukaj na tym blogu

sobota, 10 maja 2014

Czego nie robić?

Trochę mnie tu nie było, jednak w końcu znalazłem chwilkę aby coś naskrobać. Pomyślałem, że zanim przedstawię moje "sekretne" ćwiczenia to wcześnie przedstawię ćwiczenia, których kategorycznie nie wolno wykonywać. Chodzi oczywiście o przepuklinę lędźwiową i ćwiczenia, które polecają fizjoterapeuci i które powinny wzmacniać mięśnie przykręgosłupowe. Niestety jest tak, że te ćwiczenia pogłębiają nasze schorzenie nie dając pożądanych efektów i zniechęcając nas do dalszych ćwiczeń i pogłębiając naszą depresję i ogólne zażenowanie. Nie jestem lekarzem ani fizjoterapeutą. Jestem osobą, która z jasnym umysłem podeszła do tego wszystkiego i na sobie potrafiłem ocenić co mi szkodzi a co pomaga. 
Wystarczy wpisać   w wyszukiwarce " Ćwiczenia wzmacniające  mm grzbietu i od razu widzimy pierwszy zestaw debilnych ćwiczeń:
 Różnego rodzaju kołyski i prze prosty. Takie ćwiczenie może wydawać się logiczne, ale tylko dla osoby, której nigdy nie bolał kręgosłup.  Sam ból, który jest przewlekły w tym miejscu, powoduje, że mięśnie i bez tego rodzaju ćwiczeń są ciągle napięte i wzmacniać ich w ten sposób nie potrzeba. Takie ćwiczenie powoduje, że kręgi jeszcze bardziej zbliżają się do siebie, jeszcze bardziej wypychają pozostałości krążka międzykręgowego co powoduje jeszcze większy nacisk na korzenie nerwów, co powoduje przewlekły stan zapalny i ból. To wydaje się logiczne, szkoda, że nie dla wszystkich. Zwłaszcza terapeutów.
Coś takiego Pani z blizną, kazała mi robić przez trzy tygodnie. Boli mnie od samego patrzenia. Nie bądźcie tacy głupi jak ja i nie róbcie tego.
Ostatnio na siłowni usłyszałem jak pewna pani rozmawiała z trenerem personalnym o tym, że dużo siedzi w pracy i zaczyna boleć ją kręgosłup w odcinku lędźwiowym. A on zapodał jej taki zestawik, a do tego z obciążeniem. Masakra :(
O to znalazłem na stronie terapiamanualna
Aż się boją pomyśleć co Ci ludzie przechodzą podczas takich terapii.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz