Moje wnioski opierają się tylko i wyłącznie na własnych doświadczeniach. Wiem, że nigdy nie będę biegał w maratonach bo mój kręgosłup tego nie wytrzyma, ale w maratonach rowerowych już tak. Wiem jak ciężko jest utrzymać ten nawyk ciągłego ćwiczenia i wzmacniania mięśni brzucha bo po prostu gdy już nie boli to się nie chce tego robić. Należy jednak pamiętać, że krążek nam się nie naprawi a my swoimi ćwiczeniami po prostu wzmacniamy "szkielet zewnętrzny" i robimy wszystko aby nie doszło do kolejnego ataku.
Ostatnio wyczytałem gdzieś, że w Portugalii trwają prace nad wstrzykiwaniem komórek macierzystych, które odbudowują krążek, testowane to jest na owcach, ale to pieśń przyszłości może nasze wnuki będą mogły z tego korzystać.
Nie pozostaje nam nic innego jak wykupić karnet na siłownię i przynajmniej chodzić trzy razy w tygodniu.
Na siłowni nie wykonujcie żadnych skłonów w tył !!! To nie wzmocni brzucha a on tu jest najważniejszy.
Oczywiście nie należy zapominać o innych mięśniach.
Ja w tej chwili dwa lata po tak makabrycznym ataku przepukliny ćwiczę normalnie jak inni użytkownicy siłowni z wyłączeniem niektórych ćwiczeń.
Niektórzy trenerzy pracujący na siłowni trochę się podśmiewali gdy wykonywałem serię brzuszków, które pozornie są mało efektywne bo wymagają mało siły, ale jakże skuteczne.
Jeżeli będziesz kiedyś w Białej Podlaskiej to zapraszam na trening ze mną, ewentualnie poczekaj aż zdecyduję się na umieszczenie filmików z ćwiczeniami.
Pozdrawiam
https://www.youtube.com/watch?v=211l1G0n60E
https://www.youtube.com/watch?v=211l1G0n60E
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz