Szukaj na tym blogu

czwartek, 7 listopada 2013

Diclo duo i Movalis

       Żeby nie było. Całe życie uprawiałem sport a sprawność fizyczna zawsze była najważniejsza. Nie powiem, zdarzały się drobne urazy i problemy z plecami, ale zazwyczaj trwało to około tygodnia. Najczęściej pięć tabletek Diclo duo (wielbłąd na niebieskim opakowaniu) załatwiało problem. To co przytrafiło się w kwietniu to były najgorsze chwile w moim życiu. Nic nie wskazywało na aż tak wielką tragedię. Normalnie po jakiejś gierce z kolegami na orliku wróciłem do domciu. Rozebrałem się, wziąłem gorący prysznic i usiadłem na kanapie. Z żoną włączyliśmy Doktora Hausa i relaksowaliśmy się przy drinku. Relaks się skończył w momencie gdy chciałem wstać z kanapy. O kuuu..... .. .. Jak siedziałem tak stałem. Jak Quasimodo. Totalna porażka. Przygarbiona sylwetka osiemdziesięcioletniego dziadka z kręgosłupem prostym ja tyczka (bez naturalnych krzywizn).  Oczywiście tableteczka a nawet dwie, pomyślałem do rana przejdzie - niestety nie przeszło. Noc to istny horror. Brak możliwości przyjęcia jakiejkolwiek pozycji, która mogłaby zapewnić odrobinę snu. Snu o którym mogę powiedzieć dzisiaj, że w początkowej fazie ataku tej cholery jest istotnym jak nie najistotniejszym elementem powrotu do normalnego funkcjonowania. Istne męczarnie. Wiecie o czym piszę. Noc jest najgorsza przy tej przypadłości. Minuty dłużą się a za oknem ciemno. Wstajesz, idziesz do salonu, włączasz telewizor a tam telezakupy mango i pan, który poleca niesamowity odkurzacz, którym możesz odkurzyć chrupki kukurydziane w łazience i z łatwością sprzątniesz pod kanapą rozbity wazon. A po jaki grzyb mi odkurzacz i kto trzyma chrupki kukurydziane w łazience? Teraz się z tego śmieje, ale wtedy to tego gościa z telewizora najchętniej bym zabił. 
     Rano ponowiłem dawkę Diclaka (niesterydowy lek przeciwzapalny) odczekałem trzydzieści minut a tu nic. Kurcze coś tu jest nie tak. Zadzwoniłem do pracy i powiedziałem, że nie przyjdę bo korzonki mnie złapały i postanowiłem wybrać się do rodzinnego. Na szczęście w kwietniu nie ma wielkich epidemii grypy więc nie musiałem długo czekać. Pani zapytała co biorę ja odpowiedziałem, pani powiedziała, że dobrze, ale stwierdziła, że ten lek będzie lepszy i przepisała mi Movalis (kolejny lek przeciwzapalny) nic więcej. Wróciłem do domu z Movalisem. 
        Nie, nie o własnych siłach. Wszystko dzięki pomocy mojej ukochanej żony, która za wszelką cenę próbowała mi pomóc. Wszędzie mnie woziła i wszystko załatwiała, pomogła sie ubrać itd.  Jednak trudno to zrozumieć tym, którzy chcą pomóc i wiem, że cierpią razem z nami jednak ja chciałem zrobić wszystko sam, przecież do tej pory tak było, a tu nie mogę założyć skarpet czy butów, mam problem z wejściem do kabiny prysznicowej i wytarciem się ręcznikiem.
         Dlatego mam prośbę do was. Schowajcie dumę do kieszeni i przyjmijcie do wiadomości, że bez was ten świat ciągle będzie istniał, czy to w pracy czy w domu. Teraz macie odpoczywać i łykać te tabletki mimo, że nie pomagają.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz