Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Konsultacja neurochirurgiczna.

      Jeżeli dotknęła was ta sama przypadłość co mnie czyli ta cholerna przepuklina lędźwiowa to z pewnością szukaliście pomocy w internecie i z pewnością natknęliście się na te same ćwiczenia co ja czyli tzw "przeprosty".  Teraz jestem mądrzejszy o kilka miesięcy i mogę się wypowiedzieć co nie co na ten temat. Prawdopodobnie osoba, która wprowadziła kiedyś ten zestaw ćwiczeń nie chciała źle i prawdopodobnie komuś to pomogło bo inaczej nikt tego by nie praktykował. Z pewnością też, ktoś kto wprowadzał te ćwiczenia wspominał również o tym kiedy można je zastosować i w której "fazie"  choroby a niektórzy rehabilitanci chyba tego nie doczytali. Zbyt wczesne zabranie się za te ćwiczenia może pogorszyć stan zdrowia. W momencie gdy ból w okolicach lędźwi promieniuje do pośladka czy przedniej strony uda i nie pozwala nam normalnie funkcjonować to świadczy o ostrym stanie zapalnym i w tym momencie nie wskazane są żadne ćwiczenia. Niestety moja pani rehabilitant kazała mi ćwiczyć wmawiając, że przepuklina się cofnie a otwór się zabliźni i wszystko będzie dobrze.
Na szczęście ja trzech tygodni nie wytrzymałem. W międzyczasie szukaliśmy już dobrego neurochirurga do którego można byłoby się udać na jakąś konsultację. Znalazłem w Siedlcach pana doktora, który zaraził mnie swoim optymizmem i w sumie stwierdził, że nic mi nie jest i powinienem zacząć jeździć rowerem. Pomyślałem, że gość zna się na rzeczy w końcu to neurochirurg. Gdy tylko weszliśmy do domu od razu stwierdziliśmy wspólnie z żoną, że nie ma na co czekać i wybieramy się na rowery w końcu czekaliśmy na tą chwile tyle czasu. hehe   Jednak optymizm skończył się po około 3 km.  Natychmiast wróciliśmy do domu a ja jeszcze bardziej pogięty walnąłem się na materacu, który od kilku tygodni leżał w salonie jako stały mebel. Co najmniej tydzień nie wstawałem , już dokładnie nie pamiętam. Totalne załamanie. Kolejna porażka.
    Żona znalazła w internecie kolejnego neurochirurga. Tym razem w Konstancinie w Centrum Kompleksowej Rehabilitacji. Umówiliśmy się na wizytę. Mój stan zdrowia w tym momencie całkowicie odbiegał od jakichkolwiek norm. Nie mogłem znaleźć wygodnej pozycji w leżeniu a jakimkolwiek poruszaniu sie nie było już mowy. Siedzieć też nie mogłem więc całą podróż do Konstancina przeleżałem na tylnym siedzeniu.Na szczęści parking jest przy wejściu do CKR  Do gabinetu Pana doktora było około 150 metrów i zajęło mi to około 15 minut, to świadczy o mojej niedołężności. Nie będę wspominał o pieniądzach, ale chciałbym tyle zarabiać. Pan doktor jak najbardziej uczciwie wykonał wszystkie badania i testy, zapoznał się z wynikiem RM i stwierdził jednoznacznie, że w moim przypadku jedyne wyjście to operacja chirurgiczna. 
"W MRI odcinka LS przewlekła szerokopodstawna przepuklina dysku L4-L5 z zapadnięciem się przestrzeni międzytrzonowej L4-L5 i zwężeniem otworów międzykręgowych na tym poziomie.
Pacjent ma pilne wskazanie do leczenia operacyjnego fenestracji prawostronnej L4-L5 z usunięciem dysku L4-L5 ze stabilizacją międzytrzonową i przeznasadową". 

Fajnie - pomyślałem, przynajmniej nie ściemnia. Nie udaje, że wszystko będzie super, że mi się cofnie przepuklina i takie tam bzdury. Przyznam, że mimo wszystko trochę się przestraszyłem bo to jednak operacja na kręgosłupie. Najgorsza była myśl o tym, że będą mi wiercić w kręgosłupie i wkręcać cztery śruby. Do tego dwa druty no i nowy syntetyczny dysk. Ufff.
 Pan doktor zapewniał mnie, że jest najlepszy i że daje mi 98% na to, że operacja się uda a za 5 miesięcy będę biegał za piłką i za czym tylko zechcę. Pozostało tylko się zgodzić. Pan doktor zapytał mnie jeszcze tylko czy chcę operację z NFZtu czy prywatnie. Prywatnie mógłbym mieć operację na drugi dzień tyle, ze musiałbym za nią zapłacić jakieś 12 tyś a z NFZtu muszę poczekać miesiąc. Więc pomyślałem, że poczekam przecież miesiąc to w końcu nie tak długo. hehe bo co tam 12 tys. 


1 komentarz: